Członkowie PSR, po założeniu nowego konta, proszeni są o przesłanie informacji o swoim loginie na forum@psr.org.pl
Każdy nowy użytkownik forum musi zapoznać się z regulaminem forum.
Statut to nie pismo święte - zamknięte i doskonałe, więc wyobrazić można sobie wszystko. Amerykanie niechętnie zmieniają konstytucją i to przez dodawanie nielicznych poprawek, i są potęgą. Nie da się zabezpieczyć przed wszystkimi hipotetycznymi zagrożeniami, bo wtedy wpadamy w paranoję paragrafową. Poza tym zawsze można statut zmienić, jeśli są ku temu przesłanki i wola większości. Problem nie w tym, czy jakiś zapis jest lepszy czy gorszy (lepiej, żeby był lepszy) - lecz, czy statut nie zawiera wad prawnych, bo wtedy rodzi to realne konsekwencje. W dodatku jest jeszcze cała przestrzeń interpretacyjna - którą żywią się miliony prawników.
Ale co innego mnie zaciekawiło i może zmienię nawet swój pogląd na sprawę par. 25. Owszem po przekroczeniu liczby 100 osób (nie 150 jak mylnie odruchowo napisałem) wchodzimy w delegatów, ale jeśli spadnie znów poniżej 100, bo druga setka się obrazi - to mamy automatycznie powrót do stanu poprzedniego i zarząd zwołuje wówczas walne zgromadzenie członków. A jak się druga setka obrazi i zostanie tylko Mariusz - jako ojciec założyciel i samiec alfa :-), to też może jednoosobowo rozwiązać stowarzyszenie - a więc problem jest realny zawsze, bez względu na system wyborczy :-)
M.
Dzięki Marku za opinię w podniesionych przeze mnie i pięknie usystematyzowanych przez Alicję tematach.
Nie miałem pojęcia, ze mamy około 1000 sympatyków. To jest ogromny potencjał. Zastanawiając się co zamierzamy zrobić w bliższej i dalszej przyszłości powinniśmy pomyśleć także o wciągnięciu tych ludzi do naszych planów. To, że nie są formalnie członkami PSR nie ma znaczenia.
Żeby nie gadać hipotetycznie, czy teoretycznie powiem, co chciałbym w przyszłym roku zrobić ja, Andrzej W., członek warszawskiego ośrodka PSR.
1. Ile tylko się uda skorzystać z ogromnego doświadczenia HVD (Humanistyczny Związek Niemiec). We Wrocławiu uroczyście podpiszemy umowę o współpracy PSR-HVD.
Korzystając z "licencji" (całkowicie bezpłatnej) przeszczepiać na polski grunt ich projekty. Oj byłoby co robić i dla 200 ludzi z PSR i 1000 naszych sympatyków
2. Rozszerzyć zarówno techniczne funkcjonalności portalu etykawszkole.pl jak i podjąć akcje ogólnopolskie, o których opowiem we Wrocławiu.
Przy okazji apel do Delegatów: zachowajmy racjonalne proporcje i poświęćmy na Zjeździe temu, co było znacznie mniej czasu, niż temu, co będzie
Pozdrawiam
PS. Wybacz mi Mr. Szumilak (przepraszam, że tak po nazwisku, ale nie wiem jak masz na imię), że nie jesteś w stanie wzbudzić mojego zainteresowania sprawami formalno-statutowymi (co byłeś uprzejmy mi wypomnieć). Ale nie przywiązuję do nich wagi. "Robiłem" w międzynarodowym biznesie wiele, wiele lat i nie raz, nie dwa zdarzyło mi się, że najlepiej przygotowany kontrakt, z opiniami tłumu prawników, kończył się klapą i włóczeniem po arbitrażach. Ale też nie raz i nie dwa doskonałe interesy robiliśmy bez żadnego kontraktu, na tzw. gębę. Bez dobrej woli "Umawiających się Stron" nie uda się nic zrobić.
Marek P. napisał:
Marku
Jeśli takie są obecnie zapisy statutu, to trzeba się nich trzymać, albo zmienić statut...
Myślę, że wszyscy tęsknimy za greckim ideałem ateńskiej agory...
W dzisiejszej rzeczywistości system przedstawicielski jest normą na świecie i służy rozwojowi różnych organizacji...
No i wierz mi albo nie - zarząd tego nie olewa i robi swoje...
Dziękuję za tę okrągłą odpowiedź. Jest piekna i krzepiąca. Szkoda, że niemerytoryczna lecz wymijająca.
Przyszedł mi do głowy taki pomysł: w ciągu dwu - trzech lat odeszło z PSR kilka fajnych, inteligentnych osób. Byłoby bardzo pouczające, gdyby ktoś z Zarządu zastanowił się nad tą sprawą i podał nam listę przyczyn, jaki podają ci, którzy zrezygnowali z naszego towarzystwa. Takie zadanie domowe przed Zjazdem, tfu, zebraniem delegatów. Czy ci, co wypisali się z PSR byli mniej inteligentni albo mniej racjonalni niż my? A może bardziej?
Może zobaczylibyśmy w krzywym zwierciadle ich odczuć, jacy są ci, co pozostali?
Sprawa jest niby drobna, ale, żeby tak sięgnąć do szerszej analogii, to zauważ, że odchodzą ludzie z PiS-u, a nie np z Platformy... Oczywiście, jest to ćwiczenie dla socjologa, który, jak przypuszczam, łatwo by się zorientował, co w PSR tak bardzo nie gra, że warto go opuścić.
Podoba Ci się ten pomysł?
Pomysł może mi się podoba w kontekście przyjrzenia się sobie czy nam jako organizacji. Tylko jest mało realny - bo bez zgody zainteresowanych osób - publicznie nie powinno się rozważać przyczyn ich odejścia. Poza tym w większości przypadków - rezygnacje były krótkie i formalne (o ile pamiętam). Widać autorzy nie chcieli pisać o tym co ich boli - i trzeba to uszanować.
Marek
A może chcieli, tylko ich nikt nie pytał? Może mówili, tylko ich nikt nie słuchał? Może stawiali zarzuty, które zostały olane, jak nie przymierzając ten mój w kwestii ordynacji wyborczej?
Wersja 'nie chcieli mówić, co ich boli' wydaje mi się piękniejsza, ale mało przekonująca...
-
Marku
Obaj przypuszczamy - co nie zmienia faktu, że jak chce się o kimś pisać i być może o trudnych czy osobistych sprawach - to warto tego kogoś zapytać. A z tą ordynacją to nie powinieneś czuć się moim zadaniem olany - bo dyskusja, którą podniosłeś przecież się toczy i różne opinie się pojawiają.
M.
Teraz odpowiedź na pytanie postawione przez Kasię - w kolejności 1, 3 i 4. Pytanie nr 2 wkleję za chwilę, bo odpowiedź obszerniejsza:-)
1. Czy wykonywane przez nas (przy różnych akcjach i projektach) strony (i inne wytwory rąk i głów) mają być własnością Stowarzyszenia, czy własnością swoich wykonawców?
Moim zdaniem zależy jakie wytwory. Nie jestem ekspertem od praw autorskich i myślę, że ustawa te sprawy reguluje, więc się wymądrzał nie będę. W praktyce – naszej też – jest często tak, że np. ktoś tworzy z dobrej woli i chęci jakąś akcyjną stronę internetową i wszyscy to przyjmują z entuzjazmem. I nikt tego nie reguluje formalnie. Potem mogą pojawić się problemy, bo ktoś się na kogoś obrazi i mówi, że nie życzy sobie, aby wytwór jego rąk czy umysłu dalej funkcjonował w tej przestrzeni i go zabiera, albo żąda usunięcia. I dalej to już kwestia analizy każdego przypadku z osobna. Może powinniśmy wprowadzić prostą dobrą praktykę – którą np. stosuję w swojej firmie odnośnie trenerów piszących też materiały szkoleniowe. Czyli zapis, że autor ceduje całość swoich praw autorskich na konkretne materiały na firmę/stowarzyszenie X. Albo, że przenosi te prawa tylko w części, np. na konkretne szkolenie. Może to zrobić za pieniądze lub zrzec się honorarium. Ale nigdy nie przestaje być autorem i dobrze wtedy to wszędzie zaznaczać – albo nie – jeśli autor się zgodzi.
3. Z punktu drugiego - pytanie dodatkowe - czy członkowie zarządu mają nieograniczoną możliwość prywatnych publikacji na innych stronach?
Znowuż o standard trudno. Zasada główna - bycie w danej organizacji, czy danych władzach nie może ograniczać wolności jednostki. Jeśli statut czy regulamin takie ograniczenia wprowadzi – to jest to forma umowy, którą uczestnicy gry akceptują. I tyle.
4. Rozwiązywanie konfliktów personalnych - czy konflikt personalny może być powodem wykluczenia członka z PSR? Czy wyznaczamy pewne osoby, których działania z racji ich zasług dla Stowarzyszenia nie będą mogły podlegać krytyce (jeśli tak, kto ma ustalać odpowiedni zakres zasług)? A jeśli krytyka - to w jaki sposób wyrażona?
Oczywiście, że mogą i są chyba najczęstszym powodem wykluczeń. Tylko każda sytuacja wymaga oceny i właśnie o tym decydują w efekcie sądy koleżeńskie i powszechne też.
Z tymi „świętymi krowami” – to rozumiem żart ;-)
2. Informacje dotyczące członków zarządu o ich przynależności do organizacji innych
Do tej kwestii ustosunkuję się szerzej – za co z góry przepraszam. Rzecz o naszych deklaracjach członkowskich i rubryce w brzmieniu "Przynależność (w przeszłości lub aktualnie) do organizacji politycznych, stowarzyszeń i innych organizacji społecznych (poza zawodowymi i branżowymi), należy podać pełne nazwy:"
Od razu powiem, że jestem za pozostawieniem deklaracji w formie niezmienionej. Właściwie łapię się na końcówkę, bo ileś konkluzji już padło - a i tak zgromadzenie członków może podjąć decyzję o zostawieniu, wykreśleniu lub uściśleniu zapisu. Podobną dyskusję mieliśmy 2 lata temu z podobnymi konkluzjami i efekcie nic nie zmieniliśmy. Gdybym napisał jednak "nic nowego" obraziłbym wcześniejszych dyskutantów i nie miałbym racji. Warto wracać czasem do czegoś - tym bardziej, jeśli intryguje a nawet ciekawi. Temat przypominam padł w określonym kontekście - przynależności do stowarzyszeń wolnomularskich i choć jak czytam - masoneria nie wszystkich na szczęście interesuje - to tu musi znaleźć odniesienie, a w wolnej chwili otworzę osobny wątek temu poświęcony i jak ktoś nie będzie chciał to nie będzie wchodził, albo wchodził z obrzydzeniem :-).
Do rzeczy. Są 2 szkoły. Ufać oraz kontrolować. Szkoła "ufać" w naszym przypadku - to albo wykreślenie zapisu o przynależności, albo traktowanie go jak dotychczas jako dobrowolny (przydatny do statystyk) i bez konsekwencji, że ktoś czegoś się boi i wstydzi, albo zapomniał wpisać. Szkoła "kontrolować" - to twarde egzekwowanie zapisu i dodatkowy szczegółowy regulamin, z wymienieniem sankcji, oraz spisem organizacji lub kategorii organizacji, do których trzeba się przyznać i stopniowaniem kar - bo przecież trudno tak samo karać jeśli ktoś nie napisał, że należy do Towarzystwa Hodowców Kanarków a z drugiej strony np. Białej Polskiej Siły (jeśli taka istnieje). No i trzecia szkoła - w każdej chwili każdego można zapytać i świat się nie wali - o ile nie służy to potem obrabianiu tej osobie tyłka i tworzenia spiskowych powiązań, co niestety też powinno być brane przy „spowiadaniu się”.
Jeśli chodzi o masonerię – to temat ma swoją specyfikę i warto rozmawiać :-) Na zjeździe krakowskim 2 lata temu przypomniałem, że wszystkie działające w Polsce organizacje wolnomularskie mają charakter zarejestrowanych stowarzyszeń i podlegają temu samemu prawu – jak wszystkie inne. Drugą sprawą jest podnoszona często ich „tajność”, co jest nieprawdą. My - wolnomularze określamy to jako „dyskretny” charakter i dotyczy to tylko strony rytualnej – czyli na tzw. pracach wolnomularskich nie może przebywać ktoś nieinicjowany. Choć i tu są wyjątki – np. przy rytuale prac żałobnych Siostry lub Brata – gdzie można zaprosić osobę bliską zmarłej/zmarłemu. I jeszcze bym jakiś wyjątek znalazł – ale nie w tym wątku. Co do tzw. przyznawania się do przynależności jest zwyczajem, że każdy mason może mówić o sobie, że jest masonem, a o innych nie powinien, co wynika z szacunku do drugiej osoby, dla której może to być niewygodne z różnych przyczyn. Nie dotyczy to osób nieżyjących , czy tzw. wolnomularzy ujawnionych – o których i tak każdy może się dowiedzieć. Mimo, że żyjemy w XXI wieku i demokratycznym kraju – nasza polska rzeczywistość nie sprzyja chodzeniu po ulicy w koszulce z napisem „jestem masonem :-)”, chyba że ktoś przestał myśleć. Mogą więc być powody polityczne, religijne, środowiskowe itp. dla których dyskrecja przy marce „masoneria” jest uzasadniona. I sądzę, że ludziom o przekonaniach racjonalistycznych, czyli zbieżnych w wielu miejscach z ideami i filozofią wolnomularską – tłumaczyć tego specjalnie nie trzeba. Ale zachęcam raz jeszcze do przeczytania wątku założonego przez placownika pt. „PSR i co dalej”, żeby sobie uświadomić skąd taka a nie inna moja reakcja na wykorzystanie kwestii wolnomularskiej do załatwiania swoich prywatnych spraw i toczenia małych wojenek niektórych spośród i spoza nas – i w efekcie budowania fałszywego obrazu PSR. Temu będę zawsze bezwzględnie przeciwny i jak ktoś chce wiedzieć, co o tym myślę – może mnie prywatnie już albo publicznie we Wrocławiu zapytać. Co innego mnie jeszcze dołuje. Poziom wiedzy i informacji na temat masonerii w poruszanym wątku, ale też rozumiem, że cel był konkretny i nikt w niuanse wchodzić nie chciał.
Te wszystkie wypowiedzi w temacie deklaracja członkowska. A prawda jest taka, że masonów wśród 200 członków PSR – policzyć można na palcach jednej ręki. Tego już nie wiem - bo nie śledzę wszystkich z 1000 deklaracji naszych sympatyków – ale podejrzewam z duża dozą prawdopodobieństwa, że jest podobnie. To może szkoda – bo pochodzimy od jednej małpy :-) Ale powracające co rusz „nagonki’ masońskie nie sprzyjają normalności.
Marek
Ps. Więcej o masonerii już będę pisał w osobnym wątku.
Mam pewne wątpliwości, czy jest to temat na dyskusję zjazdową lub przedzjazdową. Jestem jednak przekonany, że jest to kwestia ważna i paląca, więc pozwalam sobie poruszyć ją tutaj, przy okazji innych rozważań wokół PSR. Tym bardziej, że niedawno napomknęła o niej Katarzyna w innym wątku.
Niewątpliwie mamy jakiś problem z wymianą informacji i komunikacją. Wydaje mi się, że problem ten przyjmuje trzy formy:
1. Dokumenty, które powstają, lądują gdzieś w szufladach i ciężko do nich dotrzeć lub nawet dowiedzieć się o ich istnieniu.
Przykładem może być korespondencja z GUS, o którą ostatnio pytał na forum Placownik. Jako delegatowi PSR na zjeździe IHEYO brakowało mi dokumentów z poprzednich zjazdów, choć pewnie ktoś gdzieś je ma. Sam również sporządziłem dwa sprawozdania ze spotkań, które odbyłem jako członek PSR. I choć nie przeceniałbym ich wartości, być może kiedyś się komuś przydadzą.
2. W większości nie mamy informacji o innych członkach PSR.
Wagę tego problemu pokazały wybory delegatów w Oddziale Wirtualnym. Jest on dotkliwy również z innego powodu: Ciężko nam znaleźć sprzymierzeńców do konkretnych inicjatyw lub zajęcia się konkretnymi tematami. Pewnie jest sporo grup osób o zbieżnych zainteresowaniach, które wspólnie mogłyby niemało zdziałać, ale nie mają o sobie nawzajem informacji.
3. Zdarza się długie (a czasem i bezowocne) oczekiwanie na kontakt, również ze strony osób pełniących ważne funkcje w PSR.
Jestem daleki od obwiniania kogokolwiek. Do poruszenia tego tematu nie skłoniły mnie też ostatnie wpisy na forum. Zdarza się jednak, że pełni zapału i - co bardzo rzadkie - dysponujący odpowiednią ilością wolnego czasu aktywni członkowie są powstrzymywani na długi czas przez brak odpowiedzi.
Być może teraz, tuż przed Zjazdem, są ważniejsze tematy. W takim razie możemy tę kwestię odłożyć na później. Jednak wydaje mi się, że powinniśmy się nad nią wkrótce dobrze zastanowić.
Legenda Forum:
© 2006-2012 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt z administratorem: admin [at] psr.org.pl. Developer: Eysmont Media